Aerosmith- What could have been love
Był cichy, listopadowy wieczór. Drobny deszcz uderzał o brukm, spływając powoli do kałuż. Ulice byly puste, tylko raz przejechał stary ford pick-up. Nawet koty zniknęły z zaułków. Nikt więc nie mógł zauważyć samotnej, ubranej na czarno postaci na schodach kamienicy.
Dziewczyna drżała z zimna pod cienkim płaszczem. Długie ciemne włosy były wilgotne i pokrytne miegłką rozpryskujących się kropel. Czapka i kaptur nie pozwalały dojrzeć nic, poza bladą skórą usianą jasnymi piegami i spękanymi ustami.
Ciszę rozdarł dzwonek komórki. Dziewczyna drgnęła i wyjęła aparat z kieszeni, patrząc na wyświetlacz. Wzięła głęboki wdech, podniosła klapkę i przyłożyla telefon do ucha.
-Słucham? - miała zachrypnięty głos, nienaturalnie wysoki.
Przez chwilę w sluchawce słychać było tylko trzaski i urywany oddech. Następnie padło jedno niewyraźne słowo i połączenie zostało przerwane.
Potem do Silver dotarło znaczenie tego słowa. Zerwała się z miejsca i rozejrzała w obie strony, a potem puściła się biegiem w prawo, bezszelestnie przecinając powietrze. Caly czas dudniło jej w uszach brzmenie drżącego, przepełnionego bólem głosu.
"Uciekaj."
~
No, na razie to tyle. Na tyle mnie chwilowo stać. Mam gorączkę i potwornie się czuję, ale z tej nudy musiałam coś napisać. No i proszę, króciutki prolog jak znalazł.
Liczę na komentarze i wasze szczere opinie.
Cudo <33 Kiedy można się spodziewać rozdziału pierwszego? :)
OdpowiedzUsuń